W tle.
*
- Na litość boską! Megan co Ci się stało?! - przerażona gosposia podbiegła do dziewczyny przyglądając się jej dłoni.
-
To nic. Byłam już w szpitalu. - młoda Cobain posłała ciepły uśmiech
gosposi. - Ruth, ja już pójdę do siebie. -dodała po czym pobiegła w
stronę schodów. Wchodząc do pokoju zgarnęła ze sobą swojego kota -
Sylikona po czym zamknęła drzwi. Rzuciła się na łóżko a zaraz potem
dołączył do niej jej czarno rudy przyjaciel kładąc się jej na brzuchu
domagając się pieszczot. Maggie zaczęła drapać go za uchem na co kot
zamruczał przyjaźnie.
- Co futrzaku? Opieprzałeś się cały dzień? -
zapytała patrząc w jego zielone oczka. Kot zamiałczał krótko
przyglądając się właścicielce. - Masz oczy jak Harry. - wyszeptała
dusząc w sobie łzy. - Lubiłeś go prawda? - zapytała zaprzestając
pieszczot. Sylikon podszedł wyżej przyjaźnie łasząc się do jej szyi.
Potem popatrzył na nią porozumiewawczo z powrotem kładąc się na jej
brzuchu.
- Wiem, nie moge płakać. Przecież mnie o to poprosił. - szepnęła przymykając powieki.
~*~
-
To już dwa lata odkąd ziemia zabrała nam naszego brata Harry'ego. -
Powiedział głośniej Liam gdy każdy stał nam miejscem w którym zginął ich
przyjaciel.
Megan stała w ciszy zagryzając wargi.. W ten sposób dusiła w sobie łzy. - Oddajmy mu hołd. - przemówił Louis. W tem każdy odpalił swój silnik dodając gazu. Po całej okolicy rozniósł się charakterystyczny warkot motoru. Po trzech minutach każdy odjechał pozostawiając Maggie samą.
- Tęsknie dupku. - szepnęła ocierając łzy spływające po jej policzku. - Byłeś dobrym szefem.. Postaram się być taka dobra jak mnie uczyłeś. - dodała po czym odjechała rozładowując swoją złość i smutek. Ostatni raz spojrzała w boczne lusterko. Zobaczyła motor, bardzo dobrze jej znany oraz jego. Zatrzymała się po czym zawróciła . Trzy metry od przepaści zobaczyła charakterystyczne włosy. - Nie.. To nie możliwe. - szepnęła zsiadając z motoru. - Wiedziałam, że to ty! - krzyknęła w stronę chłopaka który stał metr od niej.
- Znamy się? - zapytał ochryple patrząc na dziewczynę w kasku.
- Nawet nie wiesz jak dobrze. - odparła wsiadając na motor po czym odjechała.
~*~
- Panno Cobain więc jaka jest najdłuższa rzeka na świecie? - do uszu Megan dobiegł głos nauczycielki Geografii.
- Po co pani pyta skoro pani wie? - odparła Meg kończąc swój rysunek.
- Chce zobaczyć czy uważasz. - powiedziała lekko poirytowana. - wstań i wskaż tą rzekę. - dodała.
- Chryste. - mruknęła brunetka wstając z ławki. - proszę to ta. - pokazała długopisem. Oczy nauczycielki o mało nie wypadły z orbit.
- Mogę już siąść? - zapytała znudzona Cobain.
- T...Tak proszę. - wydukała profesorka.
Megan usadowiła się w ławce dopracowując rysunek swojego ścigacza, który stał przed szkołą. Gdy rozbrzmiał się dźwięk dzwonka dziewczyna, udała się do sali chemicznej mijając się z panem palikiem wymienili się uśmiechami i ruszyli w swoje strony.
Gdy Zayn chciał siąść już na swój motor, jego uwage przykuł najnowszy model ścigacza marki suzuki.
- Czyli jesteś z mojej szkoły.. - zanucił Zayn odjeżdżając w strone swojego mieszkania.
~*~
- Widziałam Go. - oznajmiła Danielle.
- Ja też. - poparł ją Luke.
- Wiem - Odparła Maggie. - Był.. na rocznicy. - dodała.
- Czyli wrócił. - podsumował Josh.
- Tak. - mruknęła Meg.
- To co zrobimy? - Zapytała Ellie.
- Przyjmiemy go z powrotem. Jeśli zechce. - odparła gasząca papierosa Cobain.
- A co z Hebanem? - zapytał Liam.
- Jeżeli zechce to wróci. - odpowiedziała Megan.
- Ty nawet nie wiesz jak On wygląda. - Wtrąciła Demi.
- A ty wiesz? - warknęła brunetka.
- Nie.. - sapnęła skruszona.
- Więc nie szczekaj. To, że Hazz Cię przyjął nie znaczy, że ja nie mogę Cię wypierdolić. - Cobain uśmiechnęła się sztucznie.
- Spokój dziewczyny! - wtrącił Austin. - Ktoś tu zajechał. - Dodał słysząc warkot silnika.
- Cisza. - syknęła słysząc szepczących między sobą znajomych.
Megan czekała na ruch ze strony intruza. Usłyszała charakterystyczny układ stuknięć po czym Josh otworzył drzwi a w nich stanął nie kto inny jak...
- Niall? - zapytała niebieskooka wychodząc z cienia.
- Cześć. - mruknął blondyn stojąc twarzą w twarz z przywódczynią gangu. Patrzyli na siebie badając wyrazy swoich twarzy po czym z uśmiechem rzucili się sobie w ramiona.
- Wróciłeś! - wyszeptała.
- Rodziny się od tak nie zostawia. - odparł a po chwili każdy dołączył się do ich uścisku.
- Musiałem to wszystko przemyśleć. - tłumaczył Irlandczyk.
- Jak każdy z nas. - odparła Meg. - Nie jesteśmy jeszcze w komplecie.. Jak widzisz. - zaśmiała się.
- A.. Heban? - rozglądał się dookoła.
- Gra na własną rękę.. - oznajmił Liam.
- The Hunters powracają. - zaśmiał się Mark dopalając papierosa.
- Dwa lata na to czekaliśmy. - wyszeptała brunetka uśmiechając się lekko.
~*~
- Harry? - do oczu dziewczyny naszły łzy. - To nie możliwe.. - wyszeptała w myślach. Chłopak obrócił się uśmiechając się przy tym pokazując swoje dołeczki.
- Hazz braciszku! wróciłeś! - Krzyknęła Maggie rzucając się mu na szyje. - Ale przecież ty zginąłeś.. - wymamrotała patrząc w jego zielone oczy.
- Uważaj na siebie, mała. - usłyszała a po chwili ujrzała swój pokój.
- Czyli to był sen! - krzyknęła unosząc się głośnym szlochem. Jej policzki zalały gorące łzy których nie była w stanie pohamować. Rozkleiła się na dobre jak mała dziewczynka której zabrano ulubioną zabawkę. - To tak boli.. wiesz? - zapytała kierując wzrok na zdjęcie brata przy jej łóżku. - Za bardzo boli.. - dodała ocierając łzy.
- Megan Frances Cobain, weź się kurwa w garść. - powiedziała po chwili wstając z łóżka. - Jego nie ma! Nie wróci.. Pogódź się z tym! -skarciła się zakładając lekko podarte jeansy. - Musisz być silna. - szepnęła ubierając koszulę w kratę. - obiecałaś mu to! - dodała nakładając czarną kurtkę.
~*~
- Co znowu Cię do mnie sprowadza? - zaśmiał się Malik widząc w drzwiach Maggie.
- Jesteś chyba psychologiem co nie? - zapytała siadając na krześle.
- No tak, a co? - zapytał poprawiając się na swoim miejscu.
- Musze się komuś wygadać.. A ty wydajesz się być najlepszym rozwiązaniem. - szepnęła spuszczając głowę.
- Dobrze więc słucham. - uśmiechnął się do niej zachęcająco.
- Zacznę od początku.. - mruknęła cicho brunetka. - Dwa lata temu.. Byłam "nowością" motorowego gangu.. Mój brat. - Harry uczył mnie wszystkiego.. To znaczy, ugh. Jeździć na motorze i tego jak zostać ich szefem.. Jego zastępcą. Była ich trójka. Heban, Niall i Harry. Trójka najlepszych przyjaciół. To Oni założyli the Hunters. Harry dwa lata temu... Zginął podczas wypadku. - szlochnęła Maggie. - On był jedyną osobą która się mną interesowała.. Gdy zginął nasz gang się rozpadł.. Niall wyjechał w swoje rodzinne strony.. A Heban? Heban bez słowa odszedł... Nie mogłam sobie poradzić. Nasz gang nie miał przywódcy. A ja byłam potencjalną kandydatką. Chłopaki z grupy doszkalali mnie ale kiedyś nie wytrzymałam tej cholernej presji. - urwała na chwilę.. - zrobiłam sobie to. - szepnęła pokazując Zayn'owi swoje zabliźnione nadgarstki. - Gdy wygrałam ostatni wyścig.. Ścigałam się z Hebanem... Objęłam dowodzenie. Nasza rodzina powoli się scala. Niall wrócił tak jak Mike i Jasper.. Ale mówią, że bez Hebana to nie to samo.. Zadeklarowałam im wszystkim, że jeżeli ktoś zechce wrócić.. Przyjmę go z otwartymi ramionami. - powiedziała patrząc w swoje buty.. - Ale wiesz co? - zapytała podnosząc głowę. - Harry gdy umierał przy mnie prosił mnie żebym nie płakała i żeby.. - załamał jej się głos. -Żebym utrzymała naszą "rodzinę" razem.. - dodała patrząc w oczy mulata. Zayn podniósł się z miejsca i podszedł do brunetki. Złapał ją za dłonie i popatrzył w jej tęczówki.
- Masz spojrzenie podobne do Harry'ego. Takie bystre, pełne ciepła a zarazem ostrości. - wyszeptał pocierając jej dłoń. Oczy Megan pojaśniały a na jej twarz wstąpił uśmiech.
- Ty? - zapytała ocierając policzki. - To naprawdę ty! - wyszeptała uśmiechając się szeroko. - w końcu zobaczyłam twoją twarz - dodała patrząc w oczy Malika. Meg chciała coś powiedzieć ale Zayn ją ubiegł.
- Przyjmiesz mnie z powrotem? - zapytał badając wzrokiem twarz dziewczyny.
- Tak! - prawie, że krzyknęła i rzuciła mu się na szyję. - Dziękuję.. - wyszeptała poluzowując uścisk.
- Nie masz za co maleńka. - zaśmiał się Malik
Dla Megan była to chwila nieopisanej radości.
- No dobrze. Teraz idź na lekcje. - zayn wstał przy czym jego kolna strzyknęły z przemęczenia.
- Nie chcę.. - Cobain mruknęła z dezaprobatą. Zayn popatrzył na nią porozumiewawczo. - No dobra już idę. - zaśmiała się wstając z miejsca po czym wyszła.
***
SIEMANO! Tak wiem rozdział z opóźnieniem ale nie miałam głowy żeby go poprawiać i przepisywać. Przepraszam bardzo ;__;
Następny za tydzień.
Jeżeli czytasz = komentujesz. Wystarczy durna emotka to naprawdę daje mi dużo radości. :)
MUCH LOVE xoxo
~ Katie.
PS. Łapcie mojego tt. ; @payn3_
Wpadłam na tego bloga zupełnie przypadkowo i bardzo mi sie spodobał *.* Masz już stałego czytelnika :)
OdpowiedzUsuńI love it!!! Nie wiem co napisać, bo to jest tak zajebiste że nie da się tego opisać. Ubóstwiam twojego bloga. :)
OdpowiedzUsuńczekam na następny rozdział :P
OdpowiedzUsuńMela pozdrawia
♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥♥