w tle.
***
- Courtney wróciłam! - Krzyk Maggie rozległ się po całym domu.
- Witaj Frances - przywitała ją gosposia.
- Ale ja jestem Megan na drugie mam Frances.. - Uśmiechnęła się ściągając
buty.
- Wiem, ale Kurt tak bardzo chciał... - Zaczęła kobieta.
- Proszę.. Przestań. - Meg wtrąciła ostro.
- Pani Courtney będzie później. - oznajmiła wycierając ręce w fartuszek.
- Dzięki Ruth! - krzyknęła brunetka wbiegając po schodach.
Megan nie lubiła tematu ojca. Dlatego tak zareagowała na słowa kobiety.
Podeszła do ściany na której wisiał plakat z podobizną jej ojca. Delikatnie
przejechała palcami po jego fakturze. Po chwili z całej siły uderzyła ręką w
ścianę. - Dlaczego? - wyszeptała dusząc w sobie gorzkie łzy po czym wyszła na
balkon. Wyciągnęła papierosa szybko go odpalając mocno się zaciągnęła. Napawała
się chwilą i ciszą wokół niej. Brunetka poczuła lekką i krótką wibracje w
kieszeni spodni co oznaczało wiadomość SMS. Szybko wyjęła swój telefon i odczytała
wiadomość.
" Naughty! Chyba nie zapomniałaś o wyścigu? Bądź tam gdzie zawsze punkt
dwudziesta. ~ Danielle."
Dziewczyna uśmiechnęła się znacząco a w jej oku pojawił się błysk
ekscytacji. Weszła do pokoju i przebrała się w czarne skórzane spodnie, czarny
top na ramiączkach i tego samego koloru skórzaną kurtkę. Zbiegła na dół
ubierając swoje 20sto dziurkowe glany.
- Wychodzę! - krzyknęła trzaskając drzwiami.
Szła opustoszałymi już ulicami Londynu z rękami w kieszeniach. Skręciła w
najbardziej niebezpieczną dzielnice miasta. Uśmiechnęła się pod nosem gdy
usłyszała ryk silnika motoru. Przyśpieszyła kroku aby znaleźć się na miejscu.
Jej oczom ukazał się dobrze znany widok. Motory, jej znajomi i skąpo ubrane
dziewczyny.
- Maggie! - krzyknęła jej przyjaciółka Dann.
- Cześć. - przywitała się ze wszystkimi obrzucając wzrokiem jedną blondynkę
którąś skądś kojarzyła.
- Czyli to już dziś. - rzucił w jej stronę Jason.
- Tak. - mruknęła brunetka. - Gdzie Liam? - zapytała rozglądając się
wokoło.
- Tu jestem Meg. - usłyszała za sobą głos przyjaciela.
- Witam. - przytuliła go mocno.
- Wiesz z kim się ścigasz? - zapytał szatyn.
- No oświeć mnie. – mruknęła podchodząc do czerwonej suzuki Hayabusa.
- Heban. – wyszeptał jedno słowo które zmroziło krew
Maggie. Jej emocje były różne. Ekscytacja przeplatała się ze strachem i niepokojem.
- Świetnie! - uśmiechnęła się. - Będzie zabawa. - dokończyła zakładając na głowę kask. - Jade na start. - krzyknęła uruchamiając maszynę. Rozległ się ryk silnika a po Megan nie było ani śladu.
~*~
- Spóźnialska przybyła. - warknęła blondynka którą Meg wcześniej rozpoznała.
- Morda Laluna. - uśmiechnęła się podle. - Powodzenia. - skierowała swój wzrok na przeciwnika w czarnym kasku.
Przed nich wyszła skąpo ubrana rudowłosa dziewczyna. Maggie i jej przeciwnik równocześnie odpalili swoje maszyny. Kobieta machnęła chustką co oznaczało start. Słychać było świst wiatru oraz widać opadający kurz. - ruszyli.
Jej pierwszy wyścig. Jego któryś z kolei. Mknęli ulicami Londynu z zawrotną prędkością. Co chwila wymieniali się pozycjami. Nie czuli tej rywalizacji. Oboje robili to, co kochali ale napięcie było wielkie. Czemu? Chcieli wkońcu zobaczyć swoje twarze. Megan usłyszała syrenę policji co oznaczało tylko jedno. - kłopoty. Jej przeciwnik był tej samej myśli. Dziewczyna skinieniem ręki pokazała mu aby jechał za nią. Brunetka uniosła maszynę ku górze w skutek czego jechała na tylnim kole. Po minucie balansowania z piskiem opon opadła na asfalt. Przyśpieszyła w jej głowie brzmiały słowa piosenki "Heart-Shaped Box" zespołu ojca. Zerknęła na boczne lusterko. Jej towarzysz był tuż za nią. Uśmiechnęła się widząc, że zgubili policję. Znowu obrała kierunek mety dając znak, że znowu są rywalami. Chłopak wyprzedził Maggie na kilka chwili lecz ta była lepsza dodała gazu i jako pierwsza przekroczyła pas z napisem "META". Uniósł się wielki krzyk i brawa na cześć młodej Cobain. Ona zsiadła z maszyny patrząc jak jej przeciwnik odjeżdża.
- Do następnego. - wyszeptała ściągając kask.
- Pierwszy wyścig a ty tak szalejesz. - Jason poklepał ją po plecach.
- W końcu jestem Cobain. - odparła na nagrodę jaką był najnowszego wydania ścigacz marki suzuki w kolorze czarno niebieskim. Dziewczyna podeszła do maszyny dotykając karoserii. - Zabieram Cię do domu skarbie. - szepnęła wsiadając na motor. - Jutro to oblejemy! - dodała po czym odjechała w stronę domu.
~*~
- Cobain! Jak ty dziewczyno wyglądasz?! - po sali lekcyjnej rozległ się krzyk pani Carter, wychowawczyni Megan.
- Zajebiście. - wzruszyła ramionami żując gumę.
- Do pedagoga ale to już! - wrzasnęła tłukąc ręką w stół. - Uhh... Jaki ojciec taka córka. - sapnęła nauczycielka.
W Megan aż się zagotowało.
- Coś ty kurwa powiedziała?! - krzyknęła dwudziestolatka podchodząc do biurka profesorki. - Nie mieszaj w to mojego ojca! Jasne?! - wrzasnęła jej prosto w twarz. - Nie znasz go! Nie wiesz jaki był! Więc się nie udzielaj stara jędzo! - dodała głośniej po czym wyszła trzaskając drzwiami. Zdenerwowanie dziewczyny było poza granicami możliwości. Rozwścieczona zatrzymała się przy jednej z szafek i uderzyła w nią pięścią robiąc w niej wgniecenie. Ponowiła swój czyn kilkanaście razy pozostawiając na metalu swoją krew. Poczuła mocny uścisk na ramieniu który uniemożliwiał jej ruch. Odwróciła się i zobaczyła znane jej brązowe oczy.
- Wiem co się stało, chodź. - wychrypiał Zayn prowadząc ją do swojego gabinetu. Dziewczyna nie zdawała sobie sprawy jak wielką krzywdę sobie wyrządziła. - Usiądź. - powiedział mulat wskazując na krzesło. Przykucnął przy niej. - Pokaż rękę. - rozkazał
Maggie położyła swoją dłoń na kolanie. A to co zobaczyła wstrząsnęło nią.
- O kurwa.. - wymamrotała mrugając kilkakrotnie.
- Porusz palcami. - warknął Zayn zagryzając wargi.
- Nie moge.. Nie mam czucia. - szepnęła Megan.
- No to kurwa kapica z grobowcem. Bierz torbę, jedziemy do szpitala. - oznajmił wstając z miejsca.
~*~
- Kurwa ile można czekać? - warknął Zayn nerwowo przytupując nogą.
- Spokojnie. - odparła dziewczyna dotykając jego kolana.
- Spokojnie? Kurwa, dziewczyno możesz stracić palce! - prawie, że krzykną. Zagryzł wargi spuszczając głowę. - Sorry, nie powinienem się tak unosić. - mruknął nerwowo przeczesując włosy dłonią.
- Pani Cobain, proszona do zabiegowego! - Meg poderwała się z miejsca i ruszyła pod wskazany adres posłała Malikowi pokrzepiający uśmiech i zniknęła za drzwiami gabinetu.
*
- I jak? - zapytał wstając z niewygodnego krzesełka w poczekalni. Jego oczom ukazała się Maggie z ręką w bandażu.
- Nie są złamane.. Naderwałam ścięgna i mięśnie. - powiedziała zakładając na ramie swoją torbę. - Odwieziesz mnie? - zapytała patrząc na twarz Zayna.
- Jasne. - uśmiechnął się serdecznie.
- Jestem twoją dłużniczką. - rzuciła kiedy wsiadali na motor.
- Trzymaj się mocno tą ręką. - zażartował odpalając silnik.
- Dobrze Panie.. - zawachała się.
- Malik. - dokończył za nią po czym ruszyli w stronę jej domu.
*
- Jeszcze raz dzięki za wszystko. - niebieskooka uśmiechnęła się wręczając kask chłopakowi. - Jak mam Ci się odpłacić? - zapytała.
- Mówiłem już, że nie ma sprawy - odparł. - Leć już pewnie Courtney się o Ciebie martwi. - skinął głową na dom dziewczyny po czym odjechał.
- Szkoda tylko, że ona zapomniała o moim istnieniu. - westchnęła popychając furtkę do jej posiadłości.
***
Od autorki:
Coś się dzieje, coś się dzieje. Jest pierwszy rozdział.
Jaki mamy czas? Sobota wieczór. Zapamiętajcie to sobie bo w ten czas będzie się pojawiał rozdział. :)
Pytania?
Much love ~ Katie xoxo.
Jest bardzo fajny, wciągający :) Bardzo mi się podoba chodz to dopiero 1 rozdział :D
OdpowiedzUsuńJakie to świetne! Czytam i uśmiecham się do komputera jak głupia. Dlaczego tak późno znalazłam tak świetnego bloga?! Wenyy :)
OdpowiedzUsuń