W tle.
*
- Na litość boską! Megan co Ci się stało?! - przerażona gosposia podbiegła do dziewczyny przyglądając się jej dłoni.
-
To nic. Byłam już w szpitalu. - młoda Cobain posłała ciepły uśmiech
gosposi. - Ruth, ja już pójdę do siebie. -dodała po czym pobiegła w
stronę schodów. Wchodząc do pokoju zgarnęła ze sobą swojego kota -
Sylikona po czym zamknęła drzwi. Rzuciła się na łóżko a zaraz potem
dołączył do niej jej czarno rudy przyjaciel kładąc się jej na brzuchu
domagając się pieszczot. Maggie zaczęła drapać go za uchem na co kot
zamruczał przyjaźnie.
- Co futrzaku? Opieprzałeś się cały dzień? -
zapytała patrząc w jego zielone oczka. Kot zamiałczał krótko
przyglądając się właścicielce. - Masz oczy jak Harry. - wyszeptała
dusząc w sobie łzy. - Lubiłeś go prawda? - zapytała zaprzestając
pieszczot. Sylikon podszedł wyżej przyjaźnie łasząc się do jej szyi.
Potem popatrzył na nią porozumiewawczo z powrotem kładąc się na jej
brzuchu.
- Wiem, nie moge płakać. Przecież mnie o to poprosił. - szepnęła przymykając powieki.
~*~
-
To już dwa lata odkąd ziemia zabrała nam naszego brata Harry'ego. -
Powiedział głośniej Liam gdy każdy stał nam miejscem w którym zginął ich
przyjaciel.
Megan stała w ciszy zagryzając wargi.. W ten sposób dusiła w sobie łzy. - Oddajmy mu hołd. - przemówił Louis. W tem każdy odpalił swój silnik dodając gazu. Po całej okolicy rozniósł się charakterystyczny warkot motoru. Po trzech minutach każdy odjechał pozostawiając Maggie samą.
- Tęsknie dupku. - szepnęła ocierając łzy spływające po jej policzku. - Byłeś dobrym szefem.. Postaram się być taka dobra jak mnie uczyłeś. - dodała po czym odjechała rozładowując swoją złość i smutek. Ostatni raz spojrzała w boczne lusterko. Zobaczyła motor, bardzo dobrze jej znany oraz jego. Zatrzymała się po czym zawróciła . Trzy metry od przepaści zobaczyła charakterystyczne włosy. - Nie.. To nie możliwe. - szepnęła zsiadając z motoru. - Wiedziałam, że to ty! - krzyknęła w stronę chłopaka który stał metr od niej.
- Znamy się? - zapytał ochryple patrząc na dziewczynę w kasku.
- Nawet nie wiesz jak dobrze. - odparła wsiadając na motor po czym odjechała.
~*~
- Panno Cobain więc jaka jest najdłuższa rzeka na świecie? - do uszu Megan dobiegł głos nauczycielki Geografii.
- Po co pani pyta skoro pani wie? - odparła Meg kończąc swój rysunek.
- Chce zobaczyć czy uważasz. - powiedziała lekko poirytowana. - wstań i wskaż tą rzekę. - dodała.
- Chryste. - mruknęła brunetka wstając z ławki. - proszę to ta. - pokazała długopisem. Oczy nauczycielki o mało nie wypadły z orbit.
- Mogę już siąść? - zapytała znudzona Cobain.
- T...Tak proszę. - wydukała profesorka.
Megan usadowiła się w ławce dopracowując rysunek swojego ścigacza, który stał przed szkołą. Gdy rozbrzmiał się dźwięk dzwonka dziewczyna, udała się do sali chemicznej mijając się z panem palikiem wymienili się uśmiechami i ruszyli w swoje strony.
Gdy Zayn chciał siąść już na swój motor, jego uwage przykuł najnowszy model ścigacza marki suzuki.
- Czyli jesteś z mojej szkoły.. - zanucił Zayn odjeżdżając w strone swojego mieszkania.
~*~
- Widziałam Go. - oznajmiła Danielle.
- Ja też. - poparł ją Luke.
- Wiem - Odparła Maggie. - Był.. na rocznicy. - dodała.
- Czyli wrócił. - podsumował Josh.
- Tak. - mruknęła Meg.
- To co zrobimy? - Zapytała Ellie.
- Przyjmiemy go z powrotem. Jeśli zechce. - odparła gasząca papierosa Cobain.
- A co z Hebanem? - zapytał Liam.
- Jeżeli zechce to wróci. - odpowiedziała Megan.
- Ty nawet nie wiesz jak On wygląda. - Wtrąciła Demi.
- A ty wiesz? - warknęła brunetka.
- Nie.. - sapnęła skruszona.
- Więc nie szczekaj. To, że Hazz Cię przyjął nie znaczy, że ja nie mogę Cię wypierdolić. - Cobain uśmiechnęła się sztucznie.
- Spokój dziewczyny! - wtrącił Austin. - Ktoś tu zajechał. - Dodał słysząc warkot silnika.
- Cisza. - syknęła słysząc szepczących między sobą znajomych.
Megan czekała na ruch ze strony intruza. Usłyszała charakterystyczny układ stuknięć po czym Josh otworzył drzwi a w nich stanął nie kto inny jak...
- Niall? - zapytała niebieskooka wychodząc z cienia.
- Cześć. - mruknął blondyn stojąc twarzą w twarz z przywódczynią gangu. Patrzyli na siebie badając wyrazy swoich twarzy po czym z uśmiechem rzucili się sobie w ramiona.
- Wróciłeś! - wyszeptała.
- Rodziny się od tak nie zostawia. - odparł a po chwili każdy dołączył się do ich uścisku.
- Musiałem to wszystko przemyśleć. - tłumaczył Irlandczyk.
- Jak każdy z nas. - odparła Meg. - Nie jesteśmy jeszcze w komplecie.. Jak widzisz. - zaśmiała się.
- A.. Heban? - rozglądał się dookoła.
- Gra na własną rękę.. - oznajmił Liam.
- The Hunters powracają. - zaśmiał się Mark dopalając papierosa.
- Dwa lata na to czekaliśmy. - wyszeptała brunetka uśmiechając się lekko.
~*~
- Harry? - do oczu dziewczyny naszły łzy. - To nie możliwe.. - wyszeptała w myślach. Chłopak obrócił się uśmiechając się przy tym pokazując swoje dołeczki.
- Hazz braciszku! wróciłeś! - Krzyknęła Maggie rzucając się mu na szyje. - Ale przecież ty zginąłeś.. - wymamrotała patrząc w jego zielone oczy.
- Uważaj na siebie, mała. - usłyszała a po chwili ujrzała swój pokój.
- Czyli to był sen! - krzyknęła unosząc się głośnym szlochem. Jej policzki zalały gorące łzy których nie była w stanie pohamować. Rozkleiła się na dobre jak mała dziewczynka której zabrano ulubioną zabawkę. - To tak boli.. wiesz? - zapytała kierując wzrok na zdjęcie brata przy jej łóżku. - Za bardzo boli.. - dodała ocierając łzy.
- Megan Frances Cobain, weź się kurwa w garść. - powiedziała po chwili wstając z łóżka. - Jego nie ma! Nie wróci.. Pogódź się z tym! -skarciła się zakładając lekko podarte jeansy. - Musisz być silna. - szepnęła ubierając koszulę w kratę. - obiecałaś mu to! - dodała nakładając czarną kurtkę.
~*~
- Co znowu Cię do mnie sprowadza? - zaśmiał się Malik widząc w drzwiach Maggie.
- Jesteś chyba psychologiem co nie? - zapytała siadając na krześle.
- No tak, a co? - zapytał poprawiając się na swoim miejscu.
- Musze się komuś wygadać.. A ty wydajesz się być najlepszym rozwiązaniem. - szepnęła spuszczając głowę.
- Dobrze więc słucham. - uśmiechnął się do niej zachęcająco.
- Zacznę od początku.. - mruknęła cicho brunetka. - Dwa lata temu.. Byłam "nowością" motorowego gangu.. Mój brat. - Harry uczył mnie wszystkiego.. To znaczy, ugh. Jeździć na motorze i tego jak zostać ich szefem.. Jego zastępcą. Była ich trójka. Heban, Niall i Harry. Trójka najlepszych przyjaciół. To Oni założyli the Hunters. Harry dwa lata temu... Zginął podczas wypadku. - szlochnęła Maggie. - On był jedyną osobą która się mną interesowała.. Gdy zginął nasz gang się rozpadł.. Niall wyjechał w swoje rodzinne strony.. A Heban? Heban bez słowa odszedł... Nie mogłam sobie poradzić. Nasz gang nie miał przywódcy. A ja byłam potencjalną kandydatką. Chłopaki z grupy doszkalali mnie ale kiedyś nie wytrzymałam tej cholernej presji. - urwała na chwilę.. - zrobiłam sobie to. - szepnęła pokazując Zayn'owi swoje zabliźnione nadgarstki. - Gdy wygrałam ostatni wyścig.. Ścigałam się z Hebanem... Objęłam dowodzenie. Nasza rodzina powoli się scala. Niall wrócił tak jak Mike i Jasper.. Ale mówią, że bez Hebana to nie to samo.. Zadeklarowałam im wszystkim, że jeżeli ktoś zechce wrócić.. Przyjmę go z otwartymi ramionami. - powiedziała patrząc w swoje buty.. - Ale wiesz co? - zapytała podnosząc głowę. - Harry gdy umierał przy mnie prosił mnie żebym nie płakała i żeby.. - załamał jej się głos. -Żebym utrzymała naszą "rodzinę" razem.. - dodała patrząc w oczy mulata. Zayn podniósł się z miejsca i podszedł do brunetki. Złapał ją za dłonie i popatrzył w jej tęczówki.
- Masz spojrzenie podobne do Harry'ego. Takie bystre, pełne ciepła a zarazem ostrości. - wyszeptał pocierając jej dłoń. Oczy Megan pojaśniały a na jej twarz wstąpił uśmiech.
- Ty? - zapytała ocierając policzki. - To naprawdę ty! - wyszeptała uśmiechając się szeroko. - w końcu zobaczyłam twoją twarz - dodała patrząc w oczy Malika. Meg chciała coś powiedzieć ale Zayn ją ubiegł.
- Przyjmiesz mnie z powrotem? - zapytał badając wzrokiem twarz dziewczyny.
- Tak! - prawie, że krzyknęła i rzuciła mu się na szyję. - Dziękuję.. - wyszeptała poluzowując uścisk.
- Nie masz za co maleńka. - zaśmiał się Malik
Dla Megan była to chwila nieopisanej radości.
- No dobrze. Teraz idź na lekcje. - zayn wstał przy czym jego kolna strzyknęły z przemęczenia.
- Nie chcę.. - Cobain mruknęła z dezaprobatą. Zayn popatrzył na nią porozumiewawczo. - No dobra już idę. - zaśmiała się wstając z miejsca po czym wyszła.
***
SIEMANO! Tak wiem rozdział z opóźnieniem ale nie miałam głowy żeby go poprawiać i przepisywać. Przepraszam bardzo ;__;
Następny za tydzień.
Jeżeli czytasz = komentujesz. Wystarczy durna emotka to naprawdę daje mi dużo radości. :)
MUCH LOVE xoxo
~ Katie.
PS. Łapcie mojego tt. ; @payn3_
poniedziałek, 30 grudnia 2013
sobota, 21 grudnia 2013
rozdział 1.
w tle.
***
- Courtney wróciłam! - Krzyk Maggie rozległ się po całym domu.
- Witaj Frances - przywitała ją gosposia.
- Ale ja jestem Megan na drugie mam Frances.. - Uśmiechnęła się ściągając buty.
- Wiem, ale Kurt tak bardzo chciał... - Zaczęła kobieta.
- Proszę.. Przestań. - Meg wtrąciła ostro.
- Pani Courtney będzie później. - oznajmiła wycierając ręce w fartuszek.
- Dzięki Ruth! - krzyknęła brunetka wbiegając po schodach.
Megan nie lubiła tematu ojca. Dlatego tak zareagowała na słowa kobiety. Podeszła do ściany na której wisiał plakat z podobizną jej ojca. Delikatnie przejechała palcami po jego fakturze. Po chwili z całej siły uderzyła ręką w ścianę. - Dlaczego? - wyszeptała dusząc w sobie gorzkie łzy po czym wyszła na balkon. Wyciągnęła papierosa szybko go odpalając mocno się zaciągnęła. Napawała się chwilą i ciszą wokół niej. Brunetka poczuła lekką i krótką wibracje w kieszeni spodni co oznaczało wiadomość SMS. Szybko wyjęła swój telefon i odczytała wiadomość.
" Naughty! Chyba nie zapomniałaś o wyścigu? Bądź tam gdzie zawsze punkt dwudziesta. ~ Danielle."
Dziewczyna uśmiechnęła się znacząco a w jej oku pojawił się błysk ekscytacji. Weszła do pokoju i przebrała się w czarne skórzane spodnie, czarny top na ramiączkach i tego samego koloru skórzaną kurtkę. Zbiegła na dół ubierając swoje 20sto dziurkowe glany.
- Wychodzę! - krzyknęła trzaskając drzwiami.
Szła opustoszałymi już ulicami Londynu z rękami w kieszeniach. Skręciła w najbardziej niebezpieczną dzielnice miasta. Uśmiechnęła się pod nosem gdy usłyszała ryk silnika motoru. Przyśpieszyła kroku aby znaleźć się na miejscu. Jej oczom ukazał się dobrze znany widok. Motory, jej znajomi i skąpo ubrane dziewczyny.
- Maggie! - krzyknęła jej przyjaciółka Dann.
- Cześć. - przywitała się ze wszystkimi obrzucając wzrokiem jedną blondynkę którąś skądś kojarzyła.
- Czyli to już dziś. - rzucił w jej stronę Jason.
- Tak. - mruknęła brunetka. - Gdzie Liam? - zapytała rozglądając się wokoło.
- Tu jestem Meg. - usłyszała za sobą głos przyjaciela.
- Witam. - przytuliła go mocno.
- Wiesz z kim się ścigasz? - zapytał szatyn.
- No oświeć mnie. – mruknęła podchodząc do czerwonej suzuki Hayabusa.
- Heban. – wyszeptał jedno słowo które zmroziło krew Maggie. Jej emocje były różne. Ekscytacja przeplatała się ze strachem i niepokojem.
- Świetnie! - uśmiechnęła się. - Będzie zabawa. - dokończyła zakładając na głowę kask. - Jade na start. - krzyknęła uruchamiając maszynę. Rozległ się ryk silnika a po Megan nie było ani śladu.
~*~
- Spóźnialska przybyła. - warknęła blondynka którą Meg wcześniej rozpoznała.
- Morda Laluna. - uśmiechnęła się podle. - Powodzenia. - skierowała swój wzrok na przeciwnika w czarnym kasku.
Przed nich wyszła skąpo ubrana rudowłosa dziewczyna. Maggie i jej przeciwnik równocześnie odpalili swoje maszyny. Kobieta machnęła chustką co oznaczało start. Słychać było świst wiatru oraz widać opadający kurz. - ruszyli.
Jej pierwszy wyścig. Jego któryś z kolei. Mknęli ulicami Londynu z zawrotną prędkością. Co chwila wymieniali się pozycjami. Nie czuli tej rywalizacji. Oboje robili to, co kochali ale napięcie było wielkie. Czemu? Chcieli wkońcu zobaczyć swoje twarze. Megan usłyszała syrenę policji co oznaczało tylko jedno. - kłopoty. Jej przeciwnik był tej samej myśli. Dziewczyna skinieniem ręki pokazała mu aby jechał za nią. Brunetka uniosła maszynę ku górze w skutek czego jechała na tylnim kole. Po minucie balansowania z piskiem opon opadła na asfalt. Przyśpieszyła w jej głowie brzmiały słowa piosenki "Heart-Shaped Box" zespołu ojca. Zerknęła na boczne lusterko. Jej towarzysz był tuż za nią. Uśmiechnęła się widząc, że zgubili policję. Znowu obrała kierunek mety dając znak, że znowu są rywalami. Chłopak wyprzedził Maggie na kilka chwili lecz ta była lepsza dodała gazu i jako pierwsza przekroczyła pas z napisem "META". Uniósł się wielki krzyk i brawa na cześć młodej Cobain. Ona zsiadła z maszyny patrząc jak jej przeciwnik odjeżdża.
- Do następnego. - wyszeptała ściągając kask.
- Pierwszy wyścig a ty tak szalejesz. - Jason poklepał ją po plecach.
- W końcu jestem Cobain. - odparła na nagrodę jaką był najnowszego wydania ścigacz marki suzuki w kolorze czarno niebieskim. Dziewczyna podeszła do maszyny dotykając karoserii. - Zabieram Cię do domu skarbie. - szepnęła wsiadając na motor. - Jutro to oblejemy! - dodała po czym odjechała w stronę domu.
~*~
- Cobain! Jak ty dziewczyno wyglądasz?! - po sali lekcyjnej rozległ się krzyk pani Carter, wychowawczyni Megan.
- Zajebiście. - wzruszyła ramionami żując gumę.
- Do pedagoga ale to już! - wrzasnęła tłukąc ręką w stół. - Uhh... Jaki ojciec taka córka. - sapnęła nauczycielka.
W Megan aż się zagotowało.
- Coś ty kurwa powiedziała?! - krzyknęła dwudziestolatka podchodząc do biurka profesorki. - Nie mieszaj w to mojego ojca! Jasne?! - wrzasnęła jej prosto w twarz. - Nie znasz go! Nie wiesz jaki był! Więc się nie udzielaj stara jędzo! - dodała głośniej po czym wyszła trzaskając drzwiami. Zdenerwowanie dziewczyny było poza granicami możliwości. Rozwścieczona zatrzymała się przy jednej z szafek i uderzyła w nią pięścią robiąc w niej wgniecenie. Ponowiła swój czyn kilkanaście razy pozostawiając na metalu swoją krew. Poczuła mocny uścisk na ramieniu który uniemożliwiał jej ruch. Odwróciła się i zobaczyła znane jej brązowe oczy.
- Wiem co się stało, chodź. - wychrypiał Zayn prowadząc ją do swojego gabinetu. Dziewczyna nie zdawała sobie sprawy jak wielką krzywdę sobie wyrządziła. - Usiądź. - powiedział mulat wskazując na krzesło. Przykucnął przy niej. - Pokaż rękę. - rozkazał
Maggie położyła swoją dłoń na kolanie. A to co zobaczyła wstrząsnęło nią.
- O kurwa.. - wymamrotała mrugając kilkakrotnie.
- Porusz palcami. - warknął Zayn zagryzając wargi.
- Nie moge.. Nie mam czucia. - szepnęła Megan.
- No to kurwa kapica z grobowcem. Bierz torbę, jedziemy do szpitala. - oznajmił wstając z miejsca.
~*~
- Kurwa ile można czekać? - warknął Zayn nerwowo przytupując nogą.
- Spokojnie. - odparła dziewczyna dotykając jego kolana.
- Spokojnie? Kurwa, dziewczyno możesz stracić palce! - prawie, że krzykną. Zagryzł wargi spuszczając głowę. - Sorry, nie powinienem się tak unosić. - mruknął nerwowo przeczesując włosy dłonią.
- Pani Cobain, proszona do zabiegowego! - Meg poderwała się z miejsca i ruszyła pod wskazany adres posłała Malikowi pokrzepiający uśmiech i zniknęła za drzwiami gabinetu.
*
- I jak? - zapytał wstając z niewygodnego krzesełka w poczekalni. Jego oczom ukazała się Maggie z ręką w bandażu.
- Nie są złamane.. Naderwałam ścięgna i mięśnie. - powiedziała zakładając na ramie swoją torbę. - Odwieziesz mnie? - zapytała patrząc na twarz Zayna.
- Jasne. - uśmiechnął się serdecznie.
- Jestem twoją dłużniczką. - rzuciła kiedy wsiadali na motor.
- Trzymaj się mocno tą ręką. - zażartował odpalając silnik.
- Dobrze Panie.. - zawachała się.
- Malik. - dokończył za nią po czym ruszyli w stronę jej domu.
*
- Jeszcze raz dzięki za wszystko. - niebieskooka uśmiechnęła się wręczając kask chłopakowi. - Jak mam Ci się odpłacić? - zapytała.
- Mówiłem już, że nie ma sprawy - odparł. - Leć już pewnie Courtney się o Ciebie martwi. - skinął głową na dom dziewczyny po czym odjechał.
- Szkoda tylko, że ona zapomniała o moim istnieniu. - westchnęła popychając furtkę do jej posiadłości.
***
Od autorki:
Coś się dzieje, coś się dzieje. Jest pierwszy rozdział.
Jaki mamy czas? Sobota wieczór. Zapamiętajcie to sobie bo w ten czas będzie się pojawiał rozdział. :)
Pytania?
Much love ~ Katie xoxo.
***
- Courtney wróciłam! - Krzyk Maggie rozległ się po całym domu.
- Witaj Frances - przywitała ją gosposia.
- Ale ja jestem Megan na drugie mam Frances.. - Uśmiechnęła się ściągając buty.
- Wiem, ale Kurt tak bardzo chciał... - Zaczęła kobieta.
- Proszę.. Przestań. - Meg wtrąciła ostro.
- Pani Courtney będzie później. - oznajmiła wycierając ręce w fartuszek.
- Dzięki Ruth! - krzyknęła brunetka wbiegając po schodach.
Megan nie lubiła tematu ojca. Dlatego tak zareagowała na słowa kobiety. Podeszła do ściany na której wisiał plakat z podobizną jej ojca. Delikatnie przejechała palcami po jego fakturze. Po chwili z całej siły uderzyła ręką w ścianę. - Dlaczego? - wyszeptała dusząc w sobie gorzkie łzy po czym wyszła na balkon. Wyciągnęła papierosa szybko go odpalając mocno się zaciągnęła. Napawała się chwilą i ciszą wokół niej. Brunetka poczuła lekką i krótką wibracje w kieszeni spodni co oznaczało wiadomość SMS. Szybko wyjęła swój telefon i odczytała wiadomość.
" Naughty! Chyba nie zapomniałaś o wyścigu? Bądź tam gdzie zawsze punkt dwudziesta. ~ Danielle."
Dziewczyna uśmiechnęła się znacząco a w jej oku pojawił się błysk ekscytacji. Weszła do pokoju i przebrała się w czarne skórzane spodnie, czarny top na ramiączkach i tego samego koloru skórzaną kurtkę. Zbiegła na dół ubierając swoje 20sto dziurkowe glany.
- Wychodzę! - krzyknęła trzaskając drzwiami.
Szła opustoszałymi już ulicami Londynu z rękami w kieszeniach. Skręciła w najbardziej niebezpieczną dzielnice miasta. Uśmiechnęła się pod nosem gdy usłyszała ryk silnika motoru. Przyśpieszyła kroku aby znaleźć się na miejscu. Jej oczom ukazał się dobrze znany widok. Motory, jej znajomi i skąpo ubrane dziewczyny.
- Maggie! - krzyknęła jej przyjaciółka Dann.
- Cześć. - przywitała się ze wszystkimi obrzucając wzrokiem jedną blondynkę którąś skądś kojarzyła.
- Czyli to już dziś. - rzucił w jej stronę Jason.
- Tak. - mruknęła brunetka. - Gdzie Liam? - zapytała rozglądając się wokoło.
- Tu jestem Meg. - usłyszała za sobą głos przyjaciela.
- Witam. - przytuliła go mocno.
- Wiesz z kim się ścigasz? - zapytał szatyn.
- No oświeć mnie. – mruknęła podchodząc do czerwonej suzuki Hayabusa.
- Heban. – wyszeptał jedno słowo które zmroziło krew Maggie. Jej emocje były różne. Ekscytacja przeplatała się ze strachem i niepokojem.
- Świetnie! - uśmiechnęła się. - Będzie zabawa. - dokończyła zakładając na głowę kask. - Jade na start. - krzyknęła uruchamiając maszynę. Rozległ się ryk silnika a po Megan nie było ani śladu.
~*~
- Spóźnialska przybyła. - warknęła blondynka którą Meg wcześniej rozpoznała.
- Morda Laluna. - uśmiechnęła się podle. - Powodzenia. - skierowała swój wzrok na przeciwnika w czarnym kasku.
Przed nich wyszła skąpo ubrana rudowłosa dziewczyna. Maggie i jej przeciwnik równocześnie odpalili swoje maszyny. Kobieta machnęła chustką co oznaczało start. Słychać było świst wiatru oraz widać opadający kurz. - ruszyli.
Jej pierwszy wyścig. Jego któryś z kolei. Mknęli ulicami Londynu z zawrotną prędkością. Co chwila wymieniali się pozycjami. Nie czuli tej rywalizacji. Oboje robili to, co kochali ale napięcie było wielkie. Czemu? Chcieli wkońcu zobaczyć swoje twarze. Megan usłyszała syrenę policji co oznaczało tylko jedno. - kłopoty. Jej przeciwnik był tej samej myśli. Dziewczyna skinieniem ręki pokazała mu aby jechał za nią. Brunetka uniosła maszynę ku górze w skutek czego jechała na tylnim kole. Po minucie balansowania z piskiem opon opadła na asfalt. Przyśpieszyła w jej głowie brzmiały słowa piosenki "Heart-Shaped Box" zespołu ojca. Zerknęła na boczne lusterko. Jej towarzysz był tuż za nią. Uśmiechnęła się widząc, że zgubili policję. Znowu obrała kierunek mety dając znak, że znowu są rywalami. Chłopak wyprzedził Maggie na kilka chwili lecz ta była lepsza dodała gazu i jako pierwsza przekroczyła pas z napisem "META". Uniósł się wielki krzyk i brawa na cześć młodej Cobain. Ona zsiadła z maszyny patrząc jak jej przeciwnik odjeżdża.
- Do następnego. - wyszeptała ściągając kask.
- Pierwszy wyścig a ty tak szalejesz. - Jason poklepał ją po plecach.
- W końcu jestem Cobain. - odparła na nagrodę jaką był najnowszego wydania ścigacz marki suzuki w kolorze czarno niebieskim. Dziewczyna podeszła do maszyny dotykając karoserii. - Zabieram Cię do domu skarbie. - szepnęła wsiadając na motor. - Jutro to oblejemy! - dodała po czym odjechała w stronę domu.
~*~
- Cobain! Jak ty dziewczyno wyglądasz?! - po sali lekcyjnej rozległ się krzyk pani Carter, wychowawczyni Megan.
- Zajebiście. - wzruszyła ramionami żując gumę.
- Do pedagoga ale to już! - wrzasnęła tłukąc ręką w stół. - Uhh... Jaki ojciec taka córka. - sapnęła nauczycielka.
W Megan aż się zagotowało.
- Coś ty kurwa powiedziała?! - krzyknęła dwudziestolatka podchodząc do biurka profesorki. - Nie mieszaj w to mojego ojca! Jasne?! - wrzasnęła jej prosto w twarz. - Nie znasz go! Nie wiesz jaki był! Więc się nie udzielaj stara jędzo! - dodała głośniej po czym wyszła trzaskając drzwiami. Zdenerwowanie dziewczyny było poza granicami możliwości. Rozwścieczona zatrzymała się przy jednej z szafek i uderzyła w nią pięścią robiąc w niej wgniecenie. Ponowiła swój czyn kilkanaście razy pozostawiając na metalu swoją krew. Poczuła mocny uścisk na ramieniu który uniemożliwiał jej ruch. Odwróciła się i zobaczyła znane jej brązowe oczy.
- Wiem co się stało, chodź. - wychrypiał Zayn prowadząc ją do swojego gabinetu. Dziewczyna nie zdawała sobie sprawy jak wielką krzywdę sobie wyrządziła. - Usiądź. - powiedział mulat wskazując na krzesło. Przykucnął przy niej. - Pokaż rękę. - rozkazał
Maggie położyła swoją dłoń na kolanie. A to co zobaczyła wstrząsnęło nią.
- O kurwa.. - wymamrotała mrugając kilkakrotnie.
- Porusz palcami. - warknął Zayn zagryzając wargi.
- Nie moge.. Nie mam czucia. - szepnęła Megan.
- No to kurwa kapica z grobowcem. Bierz torbę, jedziemy do szpitala. - oznajmił wstając z miejsca.
~*~
- Kurwa ile można czekać? - warknął Zayn nerwowo przytupując nogą.
- Spokojnie. - odparła dziewczyna dotykając jego kolana.
- Spokojnie? Kurwa, dziewczyno możesz stracić palce! - prawie, że krzykną. Zagryzł wargi spuszczając głowę. - Sorry, nie powinienem się tak unosić. - mruknął nerwowo przeczesując włosy dłonią.
- Pani Cobain, proszona do zabiegowego! - Meg poderwała się z miejsca i ruszyła pod wskazany adres posłała Malikowi pokrzepiający uśmiech i zniknęła za drzwiami gabinetu.
*
- I jak? - zapytał wstając z niewygodnego krzesełka w poczekalni. Jego oczom ukazała się Maggie z ręką w bandażu.
- Nie są złamane.. Naderwałam ścięgna i mięśnie. - powiedziała zakładając na ramie swoją torbę. - Odwieziesz mnie? - zapytała patrząc na twarz Zayna.
- Jasne. - uśmiechnął się serdecznie.
- Jestem twoją dłużniczką. - rzuciła kiedy wsiadali na motor.
- Trzymaj się mocno tą ręką. - zażartował odpalając silnik.
- Dobrze Panie.. - zawachała się.
- Malik. - dokończył za nią po czym ruszyli w stronę jej domu.
*
- Jeszcze raz dzięki za wszystko. - niebieskooka uśmiechnęła się wręczając kask chłopakowi. - Jak mam Ci się odpłacić? - zapytała.
- Mówiłem już, że nie ma sprawy - odparł. - Leć już pewnie Courtney się o Ciebie martwi. - skinął głową na dom dziewczyny po czym odjechał.
- Szkoda tylko, że ona zapomniała o moim istnieniu. - westchnęła popychając furtkę do jej posiadłości.
***
Od autorki:
Coś się dzieje, coś się dzieje. Jest pierwszy rozdział.
Jaki mamy czas? Sobota wieczór. Zapamiętajcie to sobie bo w ten czas będzie się pojawiał rozdział. :)
Pytania?
Much love ~ Katie xoxo.
piątek, 20 grudnia 2013
prolog.
- Panno Cobain! Do pedagoga w tej chwili! - wrzasnęła nauczycielka od geografii.
- Już pędzę. - Na twarzy Meg zagościł ironiczny uśmieszek.
- Co Cię tak bawi? - Nauczycielka podeszła do ławki Maggie srogo się na nią patrząc.
- Twój pysk. - Odparła wstając z miejsca po czym wyszła z klasy trzaskając drzwiami. Brunetka przemierzała korytarz słysząc jak jej creepersy tłuką o podłogę. Przeszła po schodach ku górze i jej oczom ukazał się gabinet pedagoga szkolnego.
- Znów się zacznie. - mruknęła podirytowana wkładając słuchawki w uszy. Zapukała trzy razy i usłyszała ochrypłe "proszę" co bardzo ją zdziwiło, bo wcześniej za pedagoga robiła kobieta. Bez zbędnych ceregieli weszła do środka a jej oczom ukazał się Bóg seksu.. Dosłownie! Mulat ubrany w koszulkę zespołu ACDC z trzydniowym zarostem, kruczoczarne włosy z blond pasemkiem. Jego usta, tylko do całowania i oczy.. Oczy które przeszywały Cię na wskroś.
- Bry. - mruknęła rzucając torbę w kąt i podeszła do krzesła przy biurku siadając wygodnie. - Nauczycielka od geografii mnie przysłała. - powiedziała patrząc na swoje czerwone paznokcie.
- Dzień dobry. - powiedział z lekką chrypą.
- Gdzie pani Smith? - Zapytała zakładając nogi na biurko.
- Nie jaka Maggie wykończyła ją nerwowo. - zaśmiał się. - Chciałbym ją poznać. - dodał z uśmiechem na ustach.
- Fajna koszulka. - skomentowała brunetka.
- Twoja też. - puścił jej oczko. - Zayn. - przedstawił się.
- Megan. Megan Cobain. - dziewczyna popatrzyła na niego chytrze.
- Czyli to ty..- skwitował.
- We własnej osobie. - mruknęła. - Dawaj to kazanie. - dodała zmieniając piosenkę w telefonie.
- Co zrobiłaś? - zapytał mierząc Maggie wzrokiem.
- W sumie nic. - wzruszyła ramionami. - Powiedziałam pani P. to i owo. - zarechotała.
- No i dobrze. Też mnie wkurwiła pierwszego dnia. - Obydwoje wybuchli śmiechem.
- Ile masz lat? - Zapytał Zayn.
- Dwadzieścia.
- Dwadzieścia? I siedzisz w liceum? - zdziwił się.
- Nie zdałam. - Brunetka wzruszyła ramionami. - A ty? - dodała po chwili.
- Dwadzieścia cztery. - Odparł drapiąc się w kark. - Dobrze, wygłosiłem Ci kazanie. - dodał.
- Za mało czasu. No ale OK to lece, do jutra. - puściła oczko mulatowi po czym wyszła.
Megan nie miała zamiaru wracać na lekcje usiadła na ziemi przed szkołą włączając losową piosenkę w telefonie. Nagle poczuła szturchnięcie w plecy.
- Czego? - warknęła odwracając się a jej oczom ukazał się Zayn w skórzanej kurtce i kaskiem w ręku.
- Podwieźć Cię? - zapytał z uśmiechem.
- Pan pedagog? Uczennice? - Meg parsknęła z sarkazmem.
- Oh, znalazła się świętoszka. - zaśmiał się wdzięcznie. - Nie pieprz, wsiadaj skarbie. - pociągnął ją za rękę podnosząc do pionu. Podeszli do czarnej Hondy CBR 600RR.
- Już Cię lubie. - powiedziała z uśmiechem dotykając karoserii. - Który rocznik? - zapytała odwracając się przodem do chłopaka.
- Dwa tysiące dziewiąty. - odpowiedział wsiadajać. - masz. - podał jej czarny kask.
- Dzięki. - odparła zakładając go na głowę po czym zasiadła za mulatem.
- Tylko nie krzycz. - zaśmiał się odpalając silnik.
- Dobrze proszę pana. - Megan użyła najsłodszego głosu jaki tylko zdołały wytworzyć jej struny głosowe. Zayn głośno się roześmiał ruszając z parkingu szkoły. Megan milczała. Całkowicie oddała się jeździe i uczuciom jakie jej towarzyszyły. Mknęli przez miasto między samochodami gdy te stały w korku. Przystanęli na czerwonym świetle.
- Jak Ci się podoba? - powiedział nieco głośniej Zayn.
- Jeszcze pytasz? - krzyknęła brunetka.
- Gdzie mieszkasz? - zapytał.
- Green street 32. - opowiedziała po czym ruszyli w danym kierunku.
*
- Dzięki - powiedziała z uśmiechem zsiadając z motoru i ściągając kask.
- Nie ma za co. - Mulat uśmiechnął się. - to do jutra. - powiedział.
- Szykuj się. Jutro też mnie z czegoś wyrzucą. - Maggie poruszyła brwiami.
- Mam pytanie.. - zagadnął Zayn. - Megan Cobain? - zapytał. - Kurt Cobain? - popatrzył na dziewczynę porozumiewawczo.
- Tak. - sapnęła brunetka.
- I paparazzi nie siedzą Ci na plecach? - zadał kolejne pytanie.
- Nie - młoda Cobain uśmiechnęła się. - Jutro pogadamy Zayn, cześć. - Megan posłała chłopakowi serdeczny uśmiech po czym ruszyła w stronę domu.
~*~*~*~
Od autorki:
Jest prolog, nic ciekawego się w sumie nie dzieje jak to w prologu.
czytasz = komentujesz.
pozderki Katie xoxo.
- Już pędzę. - Na twarzy Meg zagościł ironiczny uśmieszek.
- Co Cię tak bawi? - Nauczycielka podeszła do ławki Maggie srogo się na nią patrząc.
- Twój pysk. - Odparła wstając z miejsca po czym wyszła z klasy trzaskając drzwiami. Brunetka przemierzała korytarz słysząc jak jej creepersy tłuką o podłogę. Przeszła po schodach ku górze i jej oczom ukazał się gabinet pedagoga szkolnego.
- Znów się zacznie. - mruknęła podirytowana wkładając słuchawki w uszy. Zapukała trzy razy i usłyszała ochrypłe "proszę" co bardzo ją zdziwiło, bo wcześniej za pedagoga robiła kobieta. Bez zbędnych ceregieli weszła do środka a jej oczom ukazał się Bóg seksu.. Dosłownie! Mulat ubrany w koszulkę zespołu ACDC z trzydniowym zarostem, kruczoczarne włosy z blond pasemkiem. Jego usta, tylko do całowania i oczy.. Oczy które przeszywały Cię na wskroś.
- Bry. - mruknęła rzucając torbę w kąt i podeszła do krzesła przy biurku siadając wygodnie. - Nauczycielka od geografii mnie przysłała. - powiedziała patrząc na swoje czerwone paznokcie.
- Dzień dobry. - powiedział z lekką chrypą.
- Gdzie pani Smith? - Zapytała zakładając nogi na biurko.
- Nie jaka Maggie wykończyła ją nerwowo. - zaśmiał się. - Chciałbym ją poznać. - dodał z uśmiechem na ustach.
- Fajna koszulka. - skomentowała brunetka.
- Twoja też. - puścił jej oczko. - Zayn. - przedstawił się.
- Megan. Megan Cobain. - dziewczyna popatrzyła na niego chytrze.
- Czyli to ty..- skwitował.
- We własnej osobie. - mruknęła. - Dawaj to kazanie. - dodała zmieniając piosenkę w telefonie.
- Co zrobiłaś? - zapytał mierząc Maggie wzrokiem.
- W sumie nic. - wzruszyła ramionami. - Powiedziałam pani P. to i owo. - zarechotała.
- No i dobrze. Też mnie wkurwiła pierwszego dnia. - Obydwoje wybuchli śmiechem.
- Ile masz lat? - Zapytał Zayn.
- Dwadzieścia.
- Dwadzieścia? I siedzisz w liceum? - zdziwił się.
- Nie zdałam. - Brunetka wzruszyła ramionami. - A ty? - dodała po chwili.
- Dwadzieścia cztery. - Odparł drapiąc się w kark. - Dobrze, wygłosiłem Ci kazanie. - dodał.
- Za mało czasu. No ale OK to lece, do jutra. - puściła oczko mulatowi po czym wyszła.
Megan nie miała zamiaru wracać na lekcje usiadła na ziemi przed szkołą włączając losową piosenkę w telefonie. Nagle poczuła szturchnięcie w plecy.
- Czego? - warknęła odwracając się a jej oczom ukazał się Zayn w skórzanej kurtce i kaskiem w ręku.
- Podwieźć Cię? - zapytał z uśmiechem.
- Pan pedagog? Uczennice? - Meg parsknęła z sarkazmem.
- Oh, znalazła się świętoszka. - zaśmiał się wdzięcznie. - Nie pieprz, wsiadaj skarbie. - pociągnął ją za rękę podnosząc do pionu. Podeszli do czarnej Hondy CBR 600RR.
- Już Cię lubie. - powiedziała z uśmiechem dotykając karoserii. - Który rocznik? - zapytała odwracając się przodem do chłopaka.
- Dwa tysiące dziewiąty. - odpowiedział wsiadajać. - masz. - podał jej czarny kask.
- Dzięki. - odparła zakładając go na głowę po czym zasiadła za mulatem.
- Tylko nie krzycz. - zaśmiał się odpalając silnik.
- Dobrze proszę pana. - Megan użyła najsłodszego głosu jaki tylko zdołały wytworzyć jej struny głosowe. Zayn głośno się roześmiał ruszając z parkingu szkoły. Megan milczała. Całkowicie oddała się jeździe i uczuciom jakie jej towarzyszyły. Mknęli przez miasto między samochodami gdy te stały w korku. Przystanęli na czerwonym świetle.
- Jak Ci się podoba? - powiedział nieco głośniej Zayn.
- Jeszcze pytasz? - krzyknęła brunetka.
- Gdzie mieszkasz? - zapytał.
- Green street 32. - opowiedziała po czym ruszyli w danym kierunku.
*
- Dzięki - powiedziała z uśmiechem zsiadając z motoru i ściągając kask.
- Nie ma za co. - Mulat uśmiechnął się. - to do jutra. - powiedział.
- Szykuj się. Jutro też mnie z czegoś wyrzucą. - Maggie poruszyła brwiami.
- Mam pytanie.. - zagadnął Zayn. - Megan Cobain? - zapytał. - Kurt Cobain? - popatrzył na dziewczynę porozumiewawczo.
- Tak. - sapnęła brunetka.
- I paparazzi nie siedzą Ci na plecach? - zadał kolejne pytanie.
- Nie - młoda Cobain uśmiechnęła się. - Jutro pogadamy Zayn, cześć. - Megan posłała chłopakowi serdeczny uśmiech po czym ruszyła w stronę domu.
~*~*~*~
Od autorki:
Jest prolog, nic ciekawego się w sumie nie dzieje jak to w prologu.
czytasz = komentujesz.
pozderki Katie xoxo.
środa, 27 listopada 2013
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)